21 listopada 2013

O tym jak naprawiłam rozświetlacz :D

Cześć!

Mój ulubiony rozświetlacz pochodzi ze Zmierzchowej limitki Essence. 
Fanką całej sagi "Zmierzch" nie jestem ale rozświetlacz skradł moje serce 
i zrobiło mi się smutno kiedy rozkruszył się w drobny mak :(


Poszperałam chwilę w internecie i okazało się, że naprawa kosmetyku wcale nie jest skomplikowana.
Potrzebujemy tylko 10 minut i odrobiny wódki ;)

1. Kosmetyk kruszymy jeszcze drobniej
2. Dolewamy stopniowo wódki (niecały kieliszek)
3. Mieszamy wykałaczką
4. Lekko wygładzamy
5. Suszymy i wygładzamy

I TADAMMMM!

Kosmetyk prawie jak nowy! :)



Kosmetyk działa, nie stracił właściwości.
Dalej mogę się nim cieszyć :)


A Wy naprawiacie pokruszone pudry?
Czy wywalacie je do kosza?



                                                                         Zadowolona z efektu


16 komentarzy:

  1. słyszałam o tych sposobach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zostaje mi jeszcze puder do naprawy :)

      Usuń
  2. Na szczęście jeszcze nigdy nic mi się nie rozkruszyło :P Nie zalatuje wódką po wysuszeniu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wyparowuje, więc nie czuć :) bynajmniej ja nie czułam.

      Usuń
  3. naprawiłam tak kiedyś cień do powiek - z tym że jeszcze kieliszek poszedł na jedną nóżkę ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ahaha :D Kieliszek dla lepszego natchnienia przy naprawie :)

      Usuń
  4. Przyjemne z pożytecznym ;) Stary i sprawdzony sposób, tez polecam.

    OdpowiedzUsuń
  5. świetny sposób :) też go wypróbowałam

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajny sposób ,widziałam juz gdzieś podobny :-)

    zapraszam do mnie : zuziabloguje.blogspot.com :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja naprawiam tak samo, ale zamiast wódki używam spirytusu kosmetycznego (w sumie to jedno i to samo), ale niestety czasami kosmetyki tracą troszkę na jakości, szczególnie na pigmentacji. :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Raz naprawiłam w ten sposób ulubiony cień paroma kroplami ginu :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedyś naprawiałam tak właśnie cień do powiek, podchodziłam do tego z mieszanymi uczuciami, gdyż nie wierzyłam, że mi się uda. Na drugi dzień cień był jak nowy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. super pomysł, zastosuję jak będę mieć podobny problem!:)

    OdpowiedzUsuń
  11. stosowałam już kilka razy :) świetnie się to sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pierwszy raz widzę taką metodę "naprawiania" pokruszonych kosmetyków:) Dotychczas myślałam, że kompletnie nic nie da się z tym zrobić:)

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że odwiedziłaś mojego bloga. Jeśli zostawisz komentarz będzie mi bardzo miło :)